Co z tymi cenami paliw?!

13.03.2022 | Ogólne | 0 komentarzy

Dziś postaram się krótko, acz maksymalnie treściwie. Będzie niestety emocjonalnie, ale postaram się nie przesłonić przekazu 🙂

O aktualnie obowiązujących na stacjach paliw cenach można by – cytując klasyka – powiedzieć:

“Ale z tymi cenami to kogoś zdrowo popier***iło!”

Też macie takie wrażenie? Czy to tylko ja? Kiedy ceny zaczęły rosnąć słyszałem najróżniejsze argumenty. Dwa najpopularniejsze, to:

“Popyt dyktuje cenę!”

oraz

“Szykują się na dalsze wzrosty cen zakupu.”

Z pierwszym argumentum ad rectum rozprawimy się od razu. Otóż popyt zwiększa się również w okresie wakacyjnym, a nie przypominam sobie Diesla po 8 zł za litr. I to tym bardziej, gdy obowiązuje obniżony podatek i akcyza w ramach tarczy 2.0.

Natomiast drugi argument… No cóż, firma, która nie ma “poduszki finansowej” na takie okazje jest źle zarządzana. Firma, która podnosi ceny jeszcze zanim wzrosły jej koszty zakupu po prostu naciąga klientów. Takie “żłobienie cen” (z ang. price gouging) powinno być (i chyba nawet jest) zakazane prawem. A te wszystkie uzasadnienia powinny stać się przedmiotem odpowiedniego dochodzenia. Tyle, że rynek paliw rządzi się swoimi prawami… A w zasadzie bezprawiem.

Pod rozwagę podam kilka danych, oczywiście publicznie dostępnych.

Spójrzcie proszę na zamieszczony poniżej wykres cen baryłki ropy na rynkach światowych od czerwca 2009 roku do chwili obecnej:

Nietrudno zauważyć, że baryłka nieraz bywała już droższa niż $100 (marzec 2011 – sierpień 2014). Pamiętacie w tamtym okresie na stacjach paliw ceny za litr ON lub PB95 w okolicach 8 złotych? Nie. Jak one wyglądały?

Ponieważ niektórym trudno może być to zauważyć na wykresie podpowiem, że ceny nie przekraczały 6 złotych. Wahały się pomiędzy 5.00-5.80 (w okresie ponad trzyletnim!).

Skoro zatem cena baryłki ropy na rynkach światowych nie odbiegała od tego, co mamy obecnie, nie było też obniżonych podatków na paliwa (via Tarcza 2.0), to czym i jak to wytłumaczyć?

Jeśli ktoś nadal nie dostrzega tych rozbieżności, to specjalnie dla niego przygotowałem wykres z nałożonymi liniami dla wyższych wartości w tych okresach:

(Tylko nie pomylcie ceny gazu z ceną baryłki ropy na powyższym wykresie!)

I teraz tak. Nie skończyłem ekonomii. Może coś mi umyka, lubię natomiast posłuchać mądrzejszych i zobaczyć co oni mają do powiedzenia. Tylko, że oni aktualnie nabrali wody w usta. Jeśli więc ktoś ma coś sprawdzonego chętnie posłucham. Naprawdę. Bardzo chciałbym zrozumieć co tu się dzieje? Z czego to wynika?

Wyobrażacie sobie wyjazd na wakacje w takiej sytuacji? Macie wyliczony budżet na wyjazd i powrót, i nagle co? Budżet na powrót trzeba powiększyć o 40%? A przecież tak wzrosły ceny w ciągu niespełna dwóch tygodni!

Dla mnie wygląda to bardzo źle. Podobnie jak podczas pandemii pieniądze robiły firmy (również koncerny paliwowe!) sprzedające środki dezynfekujące i maseczki, tak teraz na strachu przed wojną robi się pieniądz na kierowcach. Kierowcach, którzy w okresie wygaszania pandemii wracają do normalnej pracy (i dojazdów z tym związanych). Ktoś mógłby powiedzieć, że również na kierowcach, którzy ruszyli na granicę pomagać uchodźcom z Ukrainy, i którzy przewożą ich w głąb kraju.

Przypomnę, że są to te same koncerny, które zapewniały, że nie ma powodu do niepokoju, mają zapas paliw na około trzy miesiące, a podnoszenie cen jest niczym nieuzasadnione. Te same koncerny, które zrywały umowy ze stacjami, które “samowolnie” podniosły ceny wykorzystując rosnący popyt!

Tymczasem aktualna cena baryłki ropy spadła do poziomu $105-110, ale jakoś nie widać powrotów do starych cen na stacjach. Chciałbym wiedzieć, tak realnie, z czego to wynika? Kto ma na to wyjaśnienie inne niż to, że znów kierowcy sponsorują działania rządu? (I jakiej natury są to działania? Dlaczego wymagają nakładów finansowych?) Czy rządzący mają nadzieję, że znów nie zauważymy, jak bardzo mają nas w poważaniu i wykorzystują aktualną sytuację w Ukrainie do przykręcenia nam śruby? 🙁

A najgorsze w tym wszystkim jest to, że moim zdaniem to nie jest koniec, a ceny paliw nie są w szczycie…

Pozostań w temacie:

Uszkodzone panele słoneczne

Uszkodzone panele słoneczne

Działające panele słoneczne w kamperze, to absolutna konieczność podczas pandemii i pracy zdalnej ... ale może...

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.