Majówka i po majówce :)

Majówka i po majówce :)

Majowy długi weekend spędziłem dość aktywnie, choć nie wyjechałem tak naprawdę nigdzie dalej. Można w sumie powiedzieć, że  “polatałem wkoło komina” 🙂 Tym niemniej udało mi się spędzić miło czas, więc ten wolny okres uważam za dobrze spożytkowany. A gdzie udało mi się pojechać?

Były to miejscowości tj. Uraz (lokalizacja nad Odrą nieopodal portu i Zamku Książąt Wrocławskich), Kamieniec Wrocławski (zalew Odry) i Stradomia Wierzchnia (zalew Widawy).

Te pierwsze wyjazdy kamperowe pozwoliły zdiagnozować braki na wyposażeniu – na przykład w postaci siekierki 😉 Osobiście lubię bowiem posiedzieć przy ognisku, a pozyskiwanie drewna bez siekierki okazało się dość czasochłonne, pomimo tego, że zbieraliśmy je na cztery ręce, bo było nas dwóch (dołączył do mnie kolega – Paweł). Przy okazji mieliśmy szansę stwierdzić, że rozpalanie ogniska za pomocą krzesiwa nie jest wcale takie łatwe i proste. Udało się jednak ognisko rozpalić zarówno w Kamieńcu Wrocławskim, jak i w Urazie. W tej drugiej lokalizacji już na szczęście mieliśmy siekierkę, więc organizowanie opału poszło nam zdecydowanie łatwiej. Było też o tyle łatwiej, że do pilnowania kampera mieliśmy koleżankę – Asię – więc w poszukiwaniu opału mogliśmy odejść nieco dalej.

Cóż mogę powiedzieć o tych wyjazdach? Przyjemnie było wyrwać się z miasta. Miałem okazję rozłożyć markizę po zimie. Posiedzieć w słońcu i w cieniu. Posłuchać wieczornego i porannego rechotu żab i śpiewów ptaków. Zwolnić i odetchnąć świeżym powietrzem. Można było posiedzieć przy ognisku, pograć na gitarze, spędzić miło czas w doborowym towarzystwie. Zobaczyć nocne niebo w całej jego okazałości. A gdy przyszła na to pora, po prostu wejść do kampera i spać w ludzkich warunkach. Tego chciałem, tego mi brakowało, a dziś mam to niemal na wyciągnięcie ręki!

Jedyne czego mi jeszcze brakowało do szczęścia, to rozkładane krzesełka i stolik, które mógłbym rozstawić pod markizą. Muszę jednak szukać takich, które można maksymalnie poskładać, aby zajmowały jak najmniej miejsca podczas postoju na parkingu. Znalazłem takie – wędkarskie – ale z zakupem muszę niestety poczekać już do kolejnej wypłaty. Dlaczego?

Ostatnie ciepłe dni przy okazji ujawniły bowiem problem z lodówką, która nie chłodziła zarówno na gazie, jak i na zasilaniu z instalacji 12V (oczywiście podczas jazdy!) i trzeba to było naprawić. Koszt, który musiałem ponieść, to 500 zł. Pytanie, na ile wystarczy naprawa, która została wykonana. Bez lodówki niestety w upalną pogodę ani rusz. Ten nieplanowany wydatek odbił się niestety na kolejnych planach wyjazdowych, które miały się odbyć jeszcze w tym tygodniu. Przypominam, że w ubiegłym miesiącu musiałem wykupić polisę OC, co również stanowiło spore uderzenie po kieszeni. Znowu trzeba zatem coś odłożyć, ale kolejne wyjazdy zapowiadają się bardzo obiecująco.

2200 zł za polisę OC?!

2200 zł za polisę OC?!

Nawet 2200 zł mogła mnie kosztować polisa OC na kolejny rok! Po usłyszeniu tej kwoty myślałem, że ktoś mnie (albo wcześniej siebie) porządnie uderzył w tył głowy obuchem. Stawki ubezpieczeniowe poszły w górę – rozumiem, to. Nie mam niewiadomo jakich zniżek – to również do mnie dociera. A jednak patrząc na polisę poprzedniego właściciela, na której widniała kwota niespełna 600 zł, ta nowa kwota wydaje się wzięta z … kosmosu!

Przedłużenie polisy OC u obecnego ubezpieczyciela (Generali) po krótkiej rozmowie telefonicznej okazało się kosztować 1500 zł. To sporo i liczyłem się z mniejszym wydatkiem. No może nie na poziomie 600 zł, ale jakoś w granicach 1000 zł. Na taką kwotę się nastawiłem psychicznie i zasobowo, więc musiałem zrobić wszystko, aby się do tej kwoty zbliżyć.

Kolejnym krokiem był kontakt z kobietą, która ubezpiecza mi motocykl, bo na moto mam rozsądną stawkę. Postanowiłem do niej podjechać jednak jej biuro okazało się zamknięte. Znalazłem jednak telefon. Po podaniu danych wzięła się do pracy i po około 15 minutach oddzwoniła, aby mnie poinformować, że stawka wynosi niemal 2 tys. złotych! Nie omieszkała jednak dodać, że jeśli podejmę decyzję już podczas rozmowy, to uda jej się zejść z ceną do 1 700 zł. Cóż za tani chwyt marketingowy! – pomyślałem oburzony taką postawą. Dodałem więc jedynie, że otrzymałem już tańszą ofertę, na poziomie 1,5k. Zapadła chwila ciszy, Pani chyba pobielały knykcie, ale stwierdziła, że nie da rady się nawet zbliżyć do tej kwoty.

Porównywarki online odpadały, tyle złego się o nich naczytałem, że nie zamierzałem tam zostawiać swoich danych. Poszedłem do pobliskiego punktu porównywania ubezpieczeń. Przy komputerach kilka Pań. Każda coś klikała, albo rozmawiała przez telefon. Podszedłem do pierwszej, która zaprosiła mnie do siebie spojrzeniem. Sympatycznej blondynce wyjaśniłem pokrótce w czym rzecz, a ta poprosiła żebym jej dał dowód rejestracyjny. Klikała w ten komputer jak szalona. Spędziłem u niej chyba ze 40 minut, a ona sprawdzała, sprawdzała i sprawdzała, co chwilę rzucając jedynie nazwę ubezpieczyciela i kwotę, która jej wychodzi. A ja mówiłem tylko: “Niestety, to wciąż wychodzi za drogo!”

I tak po 40 minutach traciłem już nadzieję, że uda się znaleźć coś w granicach do 1000 złotych, aż w końcu powiedziała: “W [nazwa firmy] wychodzi 906 zł za rok.” Starając się ukryć zadowolenie zapytałem: “Można u Państwa płacić kartą?” I po uzyskaniu odpowiedzi twierdzącej sfinalizowaliśmy transakcję.

Chyba przyjdę do niej sprawdzić OC na moto …

AMA na Wykopie – podsumowanie

AMA na Wykopie – podsumowanie

Nie tak dawno miało miejsce AMA (czyli skrót od angielskiego: Ask Me Anything), o którym informowałem we wpisie: AMA na Wykopie. Dziś nadszedł czas, by pokusić się o jego krótkie podsumowanie.

Było to niezwykle interesujące, ale i stresujące doświadczenie. Bite 9 godzin siedziałem przy komputerze i odpowiadałem na pytania obcych osób o szczegóły mojego pomysłu na życie i rozwiązania, z których codziennie korzystam (ogrzewanie, dostęp do wody … etc). Pojawiły się insynuacje o naciąganie ludzi na pieniądze, trafiały się również pytania bardzo osobiste wywodzące się z podstawowego: dlaczego zamieszkałem w kamperze. Co niektórzy dostrzegli bowiem na zdjęciach wnętrza mojego kampera zdjęcie mojego Synka w ramce i oczywiście musieli pociągnąć temat. No ale “anything, to anything“, mogli zapytać o cokolwiek, więc śmiało z tego korzystali.

Biorąc pod uwagę, że było to nietypowe znalezisko ilość wykopów w mojej opinii jest dość duża, bo prawie 900. Angażowałem się z całych sił i starałem się odpisywać na wszystkie pytania, nawet jeśli się powtarzały, aby nikt nie czuł się pominięty.

Podsumowanie wymagało ode mnie sporego zaangażowania, ale dzięki temu powstało coś w stylu FAQ mieszkania w kamperze 🙂

Podsumowanie komentarzy

Generalnie społeczność zarówno ze strony Mirków, jak i Mirabelek okazała się ciekawa tego pomysłu i w sumie AMA obfitowało w ponad 500 komentarzy (połowa chyba napisana przeze mnie, jako odpowiedzi na pytania 😉 ). Większość pytań ciekawa i zasadna. Dotyczyła kosztów utrzymania (a przede wszystkim ogrzewania, bo AMA miało miejsce podczas mrozów rzędu -13 stopni), warunków bytowych (woda, prąd, gaz), pracy i zarobków, możliwości podróżowania. Najciekawsze pytania pozwoliłem sobie zebrać poniżej ponieważ niektóre kwestie mogą interesować również czytelników mojego bloga, więc jest to dobry pomysł na podsumowanie całego AMA. (Aby poznać dokładne odpowiedzi w oryginalnym AMA można po prostu kliknąć.) Przy okazji zaznaczam, że pisownia jest oryginalna:

Tak. Prawo jazdy kat. B wystarcza do prowadzenia pojazdów samochodowych do 3,5 tony.

avis21: w kamerze można pić %? Z tego co się orientuje jak są kluczyki w stacyjce i się pije % to tak jakby się prowadziło auto.

Być może ktoś z Was podobnie, jak @Avis21 myśli, że aby mieszkać w kamperze trzeba mieć odpalony silnik, więc od razu odpowiadam: nie trzeba. Inaczej poszedłbym z torbami, już dawno temu 🙂 Jak najbardziej można spożywać alkohol. BTW, gdyby nie można było, to nie byłaby raczej zbyt popularna forma wypoczynku 😉 Tutaj też pomógł wyjaśnić temat użytkownik @sebastian-klosowski (cyt.): “nic takiego nie ma miejsca. Tylko i wyłącznie prowadzenie samochodu po alkoholu jest karane. Jeżeli masz uruchomiony silnik i pijesz to mogą się postarać o “usiłowanie prowadzenia w stanie pp użyciu” ale jeszcze żaden sąd tego nie klepnął.

piotr-maszkar: co to za szara woda? Znaczy z odzysku?

W tym wypadku z odpowiedzią pospieszył użytkownik @Camis (cyt.): “Szara woda – Europejska Norma 12056-1 definiuje szarą wodę jako wolną od fekaliów zabrudzoną wodę. W > praktyce jest to nieprzemysłowa woda ściekowa wytwarzana w czasie domowych procesów takich jak mycie naczyń, > kąpiel czy pranie, nadająca się w ograniczonym zakresie do powtórnego wykorzystania.

apkwiatosz: A jak wygląda kwestia ogrzewania, z bloga wyczytałem że gazowe, nie boisz się czadu, czy to piecyk z zamkniętą komora spalania?

Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że nie wiem. Okazało się, że mogłem temu zagadnieniu poświęcić więcej czasu. Myślałem jednak, że skoro tyle osób korzysta z tych piecyków, to po prostu są bezpieczne. Co prawda nie myliłem się, ale trzeba przyznać, że nie miałem o tym pojęcia. Na szczęście użytkownik @obiektywny_ znalazł stosowne informacje i podzielił się nimi podczas AMA (cyt.): “Troche nie fajnie ze nie masz pojecia na ten temat bo to dla twojego zdrowia. Ale tak piecyk truma ma zamknieta komore spalania i dziala jak mini piec dwu funkcyjny. Zasysa powietrze do komory z zewnatrz i tam tez wywiewa spaliny.” Jeszcze raz z tego miejsca dziękuję mu za zaangażowanie w znalezienie odpowiedzi na to pytanie. Podobnie napisał również użytkownik @teddyb2: “ten grzejnik jest bezpieczny w każdej kubaturze. To jest mini kocioł kondensacyjny z zamkniętą komorą spalania, powietrzem pobieranym z zewnątrz, wymuszonym wyrzutem spalin i kompletem zabezpieczeń, a za kaloryfer robi obudowa palnika. Bardzo fajne i “czadowo” całkiem bezpieczne.

W podobny ton uderzył również @wacek901:
No obawiam się że na kampera trzeba mieć pozwolenie na budowę wiec nie chwaliłbym się lokalizacją ani numerem rejestracyjnym tym bardziej” oraz “Nie chce Cię martwić ale tutaj https://www.dzialkanadmorzem.pl/warto-wiedziec/baza-wiedzy/pozwolenie-na-budowe-dla-przyczepy-kempingowej-272 jest podstawą prawna odnośnie wymagania pozwolenia na budowę przy mieszkaniu w kamperze więc nie chwaliłbym się numerami rejestracyjnym i położeniem kampera

Co ciekawe ten artykuł pomógł mi zrozumieć ten problem i jednocześnie upewnić się, że nie łamię prawa budowlanego. W samym artykule bowiem jest wskazane, że kamper powinien stać w jednym miejscu nieprzerwanie przez 120 dni w roku, a nawet gdyby ktoś miał co do tego zastrzeżenia, to dalej wyraźnie jest napisane: “Jeśli nadzór budowlany wykryje nieprawidłowości, czyli gdy przyczepa kempingowa odpowiadać będzie wymienionym wyżej kryteriom (i tym samym podlegać będzie pod przepisy budowalne), ale jej właściciel nie uzyskał wcześniej pozwolenia na budowę, wyda nakaz rozbiórki. W tym przypadku nie oznacza to demontażu obiektu, a nakaz usunięcia obiektu z terenu, na którym został zlokalizowany niezgodnie z prawem.

Ponieważ inni też mieli podobne dylematy ekonomiczne odpowiedziałem (cyt.): Macie oczywiście rację. Ale po pięciu latach płacenia za pokój nie masz nic. Pieniądze włożone komuś do kieszeni. A ja będę miał kampera nadal… zawsze mogę go sprzedać i kupić – jak już gdzieś wspomniałem – domek holenderski albo mieć na wkład własny. Innymi słowy, to że dziś coś jest tańsze (mniej pieniędzy wychodzi z twojej kieszeni) nie oznacza, że jest tańsze dla ciebie w ogólnym rozrachunku.

@pandolin: Co na to listonosze? 😀
Cóż mogłem odpowiedzieć na tak postawione pytanie na “portalu ze śmiesznymi kotami”? Pozostało mi tylko jedno:

Nienawidzą mnie, bo muszą za mną ganiać po całej Polsce, żeby dostarczyć polecone! (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

Na koniec zostawiłem pytanie, które pojawia się niemal w każdym AMA:

Moja odpowiedź? Oto ona:

Sto kamperów wielkości kaczki. Mógłbym je porozdawać Mirkom podczas AMA i dopisać tag “rozdajo” (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
A kaczka wielkości kampera? Rozmiar podobno nie ma znaczenia, ale jak to ugotować? ¯\_(ツ)_/¯

Wiadomo jednak, że oprócz pytań pojawiały się również komentarze – w zdecydowanej większości pozytywne – poniżej kilka z nich:

@idiot: Mój Ty bracie z innej matki! 🙂

@Cgup: z jednej strony uważam że tracisz życie na głupoty. Z drugiej strony możesz być bardziej szczęśliwy niż duża część społeczeństwa

@obiektywny_: to chyba takie skryte marzenie wiekszosci aby byc wolnym i jezdzic camperem, moje tez

@EvilSoul: Zawsze chciałem coś takiego zrobić, szacun 🙂 

@Niebadzlosiem: Spełniasz marzenie wielu ludzi.. w tym poniekąd moje 😀

@chuckd: Masz świetną stronę – ładnie, elegancko, bez zbędnych wodotrysków – chciałbym, żeby cały internet tak wyglądał ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@Acquaintance: Powodzenia kumplu! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@contrast: Przyjemnie sie czyta, fajne ama i ciekawy pomysł na zycie. Pozdrawiam.

@flat_eric: Cześć, bardzo fajnie się zagospodarowałeś w tym kamperze. Powiem szczerze, że ja też nie wyobrażam sobie kredytu na mieszkanie na 30 lat lub płacenia komuś 1.5k miesięcznie za wynajem. Chociaż taki pojazd wydaje mi się dość awaryjny, bo ma już swoje lata (sam jeżdżę 20 letnią Primerą i wiem jak się sypie ze starości ( ͡° ʖ̯ ͡°)), ale za to masz mobilny dom jak by nie patrzeć. Osobiście myślę o jakimś baraku mieszkalnym bo ceny mieszkań to nieporozumienie, patrząc na zarobki w tym kraju. Powodzenia, ciasny ale własny ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

W jednostkowych przypadkach pojawiały się zwyczajne hejty lub wychodziły braki w umiejętności logicznego myślenia, łączenia faktów, bądź podstawowej matematyki, ale tych komentarzy sobie tutaj oszczędzę 😉

Na koniec jeszcze najciekawszy z takich pseudo-detektywistycznych:

@ElCidX: No i niby pół roku mieszkasz w kamperze a nie jest przygotowany do zimy? Oj śmierdzi mi tutaj coś bardzo. (…) Wygląda trochę jak próba wyciągania kasy od ludzi.

No przejrzał mnie na wskroś … zatem już bez owijania: ktoś jest chętny podzielić się ze mną swoimi pieniędzmi? 😀

Ogólne podsumowanie AMA

Podsumowanie AMA trzeba również uzupełnić o informację, jaki był efekt AMA już po jego zakończeniu. Z pewnością należy zauważyć, że skutkiem AMA była zwiększona ilość odwiedzin na stronie (ponad 12k odwiedzin i prawie dwa razy tyle odsłon). Innym efektem, którego zupełnie się nie spodziewałem było … zainteresowanie dziennikarzy!

Skontaktował się ze mną dziennikarz magazynu i portalu Polski Caravaning, dziennikarka portalu Wirtualna Polska oraz dziennikarka TV TVN BiS (pic rel).

  

Szczerze mówiąc nie byłem na to przygotowany, więc z początku nawet nie wiedziałem, jak zareagować. Zgodzić się, czy się nie zgodzić? Jakie mogą być możliwe konsekwencje? Artykuł przed publikacją można autoryzować, ale wywiad w TV?

Jak zapewne się domyślacie z wywiadu w TV nic nie wyszło. Uprzejmie podziękowałem za propozycję, ale na daną chwilę po prostu nie mogłem skorzystać (bardziej ze względów zdrowotnych, aczkolwiek wizyta w TV chyba na chwilę obecną jest ponad moje możliwości 😉 ). Wywiady prasowe być może jeszcze dojdą do skutku. Tak czy inaczej jest to kolejny efekt, jaki przyniosło zorganizowanie tego AMA. Czy na sto procent pozytywny? Nie mnie to oceniać i na razie chyba ogólnie ciężko pokusić się o jednoznaczną ocenę. Niezwykle budujący jest jednak fakt, że temat nie przeszedł bez echa, ale czy jestem przygotowany na stanie się osobą rozpoznawalną – żeby nie powiedzieć medialną? Chyba nie. Tym niemniej zmotywowało mnie to,

Patrząc jednak na dość pozytywny odbiór mojej “bezdomności lvl 2.0”, a może i lekką fascynację niestandardowym podejściem do życia widzę nadzieję na to, że coraz mniej osób da sobie wmówić czym jest sukces. Sukces, to bycie szczęśliwym, a nie mieszkanie, samochód i wszystko w kredycie na 40 lat spłacanym z pensji, która ledwie starcza na wiązanie końca z końcem. Im więcej ludzi to zrozumie tym lepiej.

Może dzięki temu również więcej ludzi zacznie doceniać to, co faktycznie ma. Zauważy, że mieszka w luksusach: stały dostęp do bieżącej wody w kranie (może nawet ciepłej!), prądu, gazu … ja o to wszystko muszę zadbać, zorganizować – dla nich posiadanie tego już jest tak oczywiste, że nie zauważają, jaki to niesamowity komfort! Do tego nielimitowany Internet, telewizor, konsola do gier … i wszystkie inne dobra luksusowe.

A Wy jak myślicie? Powinienem udzielać wywiadów i w ten sposób propagować taki pomysł na życie?

Podzielcie się swoim zdaniem w komentarzu!

Tymczasem ode mnie by było na tyle. Dziękuję tym, którzy doczytali do samego końca 🙂

 

P.S. AMA zostało pozytywnie zweryfikowane przez moderację portalu dopiero po kilkudziesięciu godzinach od jego zakończenia pomimo kilkukrotnego wysłania dokumentów weryfikacyjnych przed jego rozpoczęciem i zweryfikowania się bezpośrednio w komentarzach do znaleziska. Teraz już rozumiem dlaczego wszystkie Wykopki tak narzekają na opieszałość moderatorów 😉

Zmiany na stronie

Zmiany na stronie

W ciągu ostatnich kilku dni miałem trochę czasu, który postanowiłem poświęcić na zmiany na stronie, ogólne dopracowanie i uzupełnienie pewnych informacji. Efektem tego na przykład na stronie głównej pojawił się szkic mojego kampera.Zbyt dużo osób komunikowało, że po odwiedzinach na stronie nie wiedzą nawet, jak wygląda mój kamper. Tak więc obecnie nawet nie trzeba klikać. Wystarczy zjechać kawałek w dół, aby ujrzeć piękny szkic mojej “Łajki”. Uprzedzając ewentualne pytania o to “kto go naszkicował?”, odpowiadam: “ja”. Bo oprócz kampera mam jeszcze taką szopę, w której przerabiam foto. [Ale suchar … Ło matko … ! 🙁 ]

Sekcja na stronie głównej projektu Inaczej, opisująca mojego kampera - Laika Ecovip 400.

Zmiany na stronie, to również pojawienie się galerii. Z tym, że na razie galeria będzie zawierała wyłącznie zdjęcia pojedyncze. Tam będę wrzucał zdjęcia, których nie dam rady umieścić w konkretnych wpisach dotyczących wyjazdów (takich, jak ten wpis z galerią z wyjazdu do Przemkowskiego Parku Krajobrazowego). To będą zdjęcia z pobytów krótkich tu i ówdzie, podczas których zdarzyło się mi lub komuś zrobić zdjęcie kampera. Na razie zdjęcia wyłącznie czarno-białe, bo i pogoda nie nastrajała do robienia zdjęć w kolorze, a i Łajka (Laika) była jakaś taka niewyjściowa po zimie …

Dziś tak króciutko, w następnym wpisie pokuszę się jednak o podsumowanie Wykopowego AMA (jeśli ktoś jeszcze nie czytał, to uprzejmie zapraszam do lektury) i przekażę kilka interesujących informacji… 😉

Tymczasem zapraszam tych, którzy jeszcze tego nie zrobili, do polubienia mojej strony na Facebooku i obserwowania mnie na Instagramie.

AMA na Wykopie

AMA na Wykopie

W dniu wczorajszym na mirko zadałem pytanie, czy społeczność (albo jak mnie poprawiono: Wykopki) chciałaby się dowiedzieć co nieco o tym, jak wygląda mieszkanie w kamperze w naszym Polskim układzie klimatycznym. Ze względu na to, że wpis z pytaniem zebrał ponad 1,5k plusów nie mam wyboru i jestem “zmuszony” zrobić to AMA na Wykopie, chociaż muszę przyznać, że jako introwertyk jestem trochę przerażony nawet taką skalą atencji. Skąd zatem u introwertyka ten pomysł?

Dlatego, że się da. Można w Polsce mieszkać w kamperze. Może nie w każdym, ale w takim, jak mój na pewno. Nie ma co liczyć na wygody i komfort, ale jeśli ktoś myśli o takiej właśnie drodze życiowej, to z pewnością chciałby najpierw wiedzieć, jak to wygląda od podszewki. A ponieważ wszędzie na forach piszą, że się nie da (nawet Witek na zimę się przeprowadza), to ja postanowiłem to sprawdzić. 15 lutego minęło już pół roku, więc już mogę cokolwiek więcej powiedzieć. A zimę przetrwałem lepiej, niż się spodziewałem. Chciałbym się zatem podzielić wrażeniami i ogólnymi wnioskami z tego okresu.

Tym niemniej jeśli ktoś myśli (bo nie czytał bloga), że było to mieszkanie pełne podróży i przygód, to muszę go niestety rozczarować. Aktualnie mam stałą pracę na etacie, więc moje mieszkanie w kamperze określam raczej mianem “wyższy level bezdomności”. Nie mam domu, mieszkania, a szkoda mi płacić komuś do kieszeni “miliony monet” za możliwość przespania się, skorzystania z prądu, wody czy internetu. Mieszkam w kamperze za podobne pieniądze, ale mam coś swojego, co zawsze mogę spieniężyć i z pewnością zaoszczędzę pieniądze podczas planowania urlopu. Urlopu, który wolę spędzać na łonie natury lub odwiedzając mniej dostępne turystycznie rejony naszego kraju. Urlopu, na który nie będę się musiał pakować. Wracam z pracy do “domu” i po prostu ruszam w drogę. Po spłaceniu zobowiązań (wynikających z zakupu kampera) planuję oczywiście życie w trasie i pracę wyłącznie zdalną. Na razie jednak myślę, że 2-3 lata jeszcze będę przywiązany do pracy stacjonarnej na etacie, a w takich warunkach możliwe są jedynie wypady weekendowe i urlopowe. Na pewno jednak będą obfitowały w niezapomniane wrażenia!

Przystępujemy zatem do akcji. Wołam wszystkich zainteresowanych. Pamiętajcie: podczas AMA na Wykopie możecie mnie zapytać o wszystko! (Ale nie na wszystkie pytania pewnie odpowiem.) 😉

P.S. Zapraszam również do śledzenia Facebooka i Instagrama.

[AMA] Mieszkanie w kamperze w Polsce

To już pół roku!

To już pół roku!

Minęło pół roku… Dosłownie kilka dni temu. Dokładnie 15 lutego. A więc w zasadzie tydzień. A konkretnie osiem dni. Aż trudno mi uwierzyć, że to już od sześciu miesięcy mieszkam w tej mojej mobilnej kawalerce. A w mojej pamięci tak, żywe jakby to było wczoraj. Pamiętam, gdy to wszystko było jeszcze w sferze marzeń i planów. Pamiętam pierwsze kroki na drodze do realizacji tego planu. Pamiętam, jak obawiałem się przetrwania zimy. A dziś? Dziś jest już końcówka lutego. Wiosna za pasem i czas realizować kolejne kroki tego marzenia.

Okazuje się, że jednak można żyć inaczej. Na początku tej drogi zastanawiałem się, czy bardziej chcę to udowodnić światu, czy sobie. I wychodzi na to, że chyba jednak bardziej zależało mi na tym, żeby udowodnić sobie… że nie muszę podążać tą samą ścieżką. Mogę obrać swoją własną drogę – i muszę powiedzieć jest mi z tym zaskakująco dobrze. Po latach spędzonych na oferowaniu ludziom “drogi na skróty” sam wybrałem drogę pod prąd. I jestem z efektu końcowego bardzo zadowolony.

W ciągu tego pół roku nauczyłem się przede wszystkim siebie. Przekroczyłem pewne granice i poczułem, że żyję. Mogę żyć inaczej. To dało mi pewien luz. Gdy przesz naprzód zgodnie z zamierzonym planem – uwierzcie mi – nic nie wydaje się niemożliwe. Daleko mi jeszcze do życia w totalnej beztrosce, bo praca, bo kredyt, bo zobowiązania… ale żyje mi się łatwiej, bo mam plan, który konsekwentnie realizuję.

W zasadzie nie wiem, jak mógłbym to wytłumaczyć osobie postronnej, bo gdy opowiadam znajomym o tym, że na przykład muszę zadbać o wodę albo o to, żeby nie skończyło się ogrzewanie. Że muszę myśleć o tym, czy mogę się napić alkoholu, czy może będę musiał jechać zatankować gaz lub paliwo do agregatu. Zazwyczaj tego nie rozumieją i myślą, że moje życie jest skomplikowane oraz pełne wyrzeczeń. Oni nie muszą o tym myśleć. Mają wodę, prąd, szybki internet… To się nazywa życie! Prawda? Doceniasz, to że nie musisz się martwić każdego dnia, czy będziesz miał wystarczającą ilość wody i prądu, czy może uznajesz to za tak naturalne, że nawet nie umiesz sobie wyobrazić życia, w którym tego brakuje?

Jest jeszcze inny aspekt takiego życia. Moje codzienne ‘problemy’ jednak w łatwy sposób mogę rozwiązywać. Moi znajomi natomiast często zaprzątają sobie głowę ‘problemami’, które dla mnie po prostu nie istnieją, albo nie mają znaczenia. Moje życie mimo wszystko jest prostsze. Gdy ktoś mi zatem prawi peany o filozofii minimalizmu, tylko uśmiecham się pod nosem…

Żyję sobie skromnie. W swoim tempie. Nie gromadzę rzeczy, bo i nie mam gdzie ich gromadzić. Nie frustruję się cotygodniowym sprzątaniem przestrzeni, która tylko zbiera kurz, a w której na codzień nie przebywam. Owszem, w moim kamperze miejsca jest mało, ale zupełnie wystarczająco do życia. Myślę o moim kamperze, jak o pokoju. Tak naprawdę, dopiero gdy z niego wychodzę jestem w domu. A w moim “domu” mam niezliczoną ilość atrakcji. Morza, góry, lasy… wszystko niemal na wyciągnięcie ręki.

Ostatnio zrobiłem sobie małą wycieczkę – tak żeby przetestować ten tryb podróżowania – i wiecie co? Było fantastycznie! Z kolejnych wyjazdów będą stosowne relacje na blogu i moich kanałach w mediach społecznościowych. Na razie odbył się tylko ten jeden test, ale wystarczył by sprawić, że nie mogę się doczekać lata i tych kilkunastu dni urlopu, które są przede mną!

Tak więc – jak to mówią – stay tuned! Kolejne wpisy już niebawem!