Test żarówki 100W

Test żarówki 100W

Po zakupie nowego regulatora paneli słonecznych (więcej o tym we wpisie: Na co poszły pieniądze moich Patronów?) nurtowało mnie kilka pytań: Ile ja faktycznie mam prądu w akumulatorach? Co by się stało, gdybym potrzebował pracować na laptopie przez 8 godzin? Ile prądu w ciągu dnia są w stanie faktycznie dać moje panele słoneczne?

Gdy zatem przyszło do mnie urządzenie logujące (eLog-01) postanowiłem zrobić “test żarówki”. Test miał miejsce na przełomie 4. i 5. marca 2020, a polegał na podłączeniu żarówki o mocy 100W w miejsce odbiorników na regulatorze. Chwilę mi zajęło podłączenie wszystkiego, bo test robiłem spontanicznie. To znaczy zaplanowałem go wcześniej i zamówiłem żarówkę oraz gniazdo (pełen profesjonalizm), ale nie planowałem go robić akurat tego dnia. Tym bardziej, że to jeszcze w sumie zima i dzień dosyć krótki… Przygotowałem jednak odpowiedniej grubości kable, podłączyłem przez kostkę z gniazdem żarówki i podpiąłem wszystko do regulatora. Było nieco przed 20.00, gdy włączałem odbiorniki na regulatorze. Test się rozpoczął…

 

Tutaj pojawiło się pierwsze zaskoczenie… Otóż żarówka o mocy 100W, wcale nie pobiera 100W, a nieco ponad 70W. Wraz z upływem czasu wartość ta malała, aż do 65W po nieco ponad 10 godzinach testu (patrz: wykres). I tutaj już można wziąć poprawkę, na te wszystkie YouToube-owe testy żarówkowe. Niemal wszystkie zakładają, że pobór jest dokładnie taki, jak wskazana wartość nominalna wskazana na żarówce (najczęściej właśnie 100W) i na tej podstawie są liczone pozostałe wartości tj. pojemność akumulatora na podstawie czasu świecenia żarówki. Teraz już wiecie ile są warte takie testy …

Pojawił się jednak mały problem. Test zaplanowałem na noc, żeby panele na dachu nie generowały energii. Chciałem przede wszystkim sprawdzić wydajność akumulatorów pod ciągłym i niemałym obciążeniem. Jak jednak spać przy takim świetle? Musiałem jakoś otoczyć żarówkę, do czego wykorzystałem sztywny panel słoneczny przeznaczony do ładowania urządzeń podczas np. górskich wędrówek:

Tutaj pojawiło się kolejne zaskoczenie… Czy widzicie na powyższym zdjęciu coś dziwnego? Ja też nie zauważyłem tego od razu, ale gdy to zobaczyłem…

Holy shit! Ta żarówka daje prąd!”

Tak, tak… w tej małej kieszonce świeci się dioda wskazująca na pojawienie się napięcia w portach USB:

Dla mnie było to duże zaskoczenie, więc wpiąłem w port USB miernik i po chwili już było jasne… Nie, nie powiem, co było jasne 🙂 Tu zrobimy sobie mały konkurs, o którym więcej napiszę w kolejnym wpisie 😀

A teraz popatrzcie sobie na wykres i przeczytajcie pod nim słowo podsumowania dla całego testu:

Test rozpocząłem przed 20.00, 4-ego marca, a zakończyłem o godzinie 6.45, 5-ego. W ciągu tych niemal 11 godzin żarówka zużyła 720Wh, co daje średnią moc na poziomie około (sic!) 67W.  O godzinie 6:38 – mniej więcej o tej porze wyłączyłem odbiorniki, bo wychodziłem do pracy – napięcie akumulatora było na poziomie 11,78V. (Odcięcie odbiorników ustawione na poziomie 11,1V, więc z dużym zapasem.) Od tej pory akumulator wyłącznie dostawał energię.

Jak widać na wykresie z początku nieśmiało od około 1W, do maksymalnie (w porywach) 80W w ciągu stosunkowo słonecznego dnia. W sumie odzyskałem tego dnia 420Wh. To niestety poddało w wątpliwość codzienną pracę na laptopie (moc zasilacza 90W). Dało mi też do myślenia czy na pewno mam na dachu 200W?

Trzeba jednak powiedzieć, że po pierwsze słońce zimowe jest mniej wydajne ponieważ kursuje nisko nad horyzontem. Dzień również jest krótki. Dodatkowo test był prowadzony na parkingu, na którym mam miejsce pod drzewem. Niemniej niewątpliwie zaskoczony tym testem postanowiłem go ponowić w bardziej sprzyjających okolicznościach. Nie spodziewałem się wtedy, że z uwagi na nadciągającą epidemię Covid-19 prawdziwy test wytrzymałości mojego systemu dopiero nadchodził… ale o tym w kolejnym wpisie! 🙂

Pełne logi z regulatora do pobrania w dwóch formatach: CSV oraz XLSX. Pobierz i przeanalizuj samodzielnie. Może będziesz miał własne refleksje na ten temat? Zostaw swój komentarz pod artykułem lub na profilu projektu Inaczej na FB! 🙂

Na co poszły pieniądze wspierających mój profil na Patronite?

Na co poszły pieniądze wspierających mój profil na Patronite?

Profil Patronite dla “Projektu ‘Inaczej'” istnieje od 21.09.2018 r. W tym czasie dorobiłem się dwójki wiernych Patronów (w porywach było troje) i otrzymałem od nich wsparcie na łączną kwotę 1038 zł. Na co zostały spożytkowane te środki? Czy mój rozrzutny tryb życia pozwolił spożytkować je zgodnie z duchem projektu?

Po pierwsze, wcale nie otrzymałem 1038 zł. Taką kwotę według raportu Patronite wpłaciły osoby wspierające rozwój projektu. Jednak po potrąceniu prowizji wypłacone zostało 785,98 zł. Tak przynajmniej wynika z historii transakcji na moim koncie PayPal:

Ktoś mógłby zapytać: “Cóż można zrobić z takimi pieniędzmi? Jak można było je najlepiej spożytkować? Jak układać sobie życie z taką gotówką?” A zatem spieszę z odpowiedzią!

Zakupy u przyjaciół z Chin

Za te pieniądze można zamówić nowy regulator paneli słonecznych, w technologii MPPT EPEVER Tracer 3210AN za 404,03 zł. A następnie opłacić cło – 158 zł. Najprawdopodobniej właśnie dzięki wsparciu na Patronite kupiłem zestaw, który w teorii* pozwoli mi efektywniej korzystać z paneli zamontowanych na dachu mojego kampera. Aby jak najlepiej sprawdzić to w praktyce konieczne było zakupienie jeszcze jednego urządzenia: eLog-01 (koszt to 100,45 zł + ewentualne cło). Ten element systemu monitorującego jeszcze do mnie nie dotarł, gdyż zamówiłem go przed kilkoma dniami.

Długo zastanawiałem się czy ten dodatkowy wydatek (na urządzenie logujące) na pewno jest konieczny. W mojej ocenie taki zestaw jest już “kompletny” i pozwala dobrze ocenić parametry zainstalowanego systemu fotowoltaicznego. Dzięki tej inwestycji, być może uda się umieścić ciekawy kontent o tematyce solarnej na YT, kto wie… może dzięki temu kanał się troszkę rozwinie, bo będzie to szansa na stworzenie unikalnego materiału**. Będą dane i wykresy, czyli to, co tygryski lubią najbardziej 🙂

Mała ciekawostka: poniżej znajdziecie zrzut ekranu z reklamą, która wyświetlała mi się na Facebooku po moich poszukiwaniach regulatora na Ali:

Ktoś musiał się bardzo zdenerwować na swój zakup, albo konkurencja ostrzega w ten sposób przed nieuczciwym sprzedawcą. W każdym razie, ten regulator to nie tylko PWM, a nie MPPT, ale ma również mocno zawyżane parametry. W internecie nie brakuje zdjęć tych regulatorów, które się po prostu stopiły, a nawet zapaliły. Na elementach instalacji fotowoltaicznych naprawdę nie powinno się oszczędzać!

Kolejne usprawnienia ze środków z Patronite

Dalszymi ulepszeniami, które okazały się możliwe dzięki wspierającym mnie na Patronite były: wymiana starego oświetlenia oraz instalacja zupełnie nowego w formie pasków LED.

Moje dotychczasowe lampy sufitowe były już dość stare i dawały stosunkowo słabe, bardzo żółte światło. Dodatkowo za świecenie w nich odpowiadały dość nietypowe świetlówki 2D GR10q. Od jakiegoś czasu myślałem zatem o tym, żeby zmienić te lampy na bardziej nowoczesne. Dodatkowo zamarzyłem sobie, żeby była możliwość ich ściemniania… Znalezienie gotowego rozwiązania odpowiadającego takim oczekiwaniom okazało się w mojej ocenie niemożliwe z dwóch powodów.

Przede wszystkim dlatego, że oferta oświetleniowa pod 12V jest o wiele bardziej uboższa od tej dostępnej pod standardowe 230V. Natomiast drugim powodem był fakt, że oświetlenie dedykowane kamperom (czyli zazwyczaj z włącznikami w lampie) jest bardzo drogie. Jedna lampa, która pasowałaby mi wyglądem miałaby kosztować ponad 100 zł, a i tak brakowało w niej funkcji ściemniania.

Musiałem więc wykazać się pewną dozą kreatywności. Tym razem w celu zakupu niezbędnych komponentów do samodzielnego zmontowania lampy skorzystałem z najpopularniejszego polskiego serwisu aukcyjnego, gdzie zakupiłem: gotowy panel LED na 230V, taśmę LED o wysokiej jasności oraz przełącznik i ściemniacz dotykowy w jednym.

Musiałem oczywiście wyrzucić wszystko co dotyczyło 230V ze środka (taśma i sterownik) i wkleić nowo zakupioną taśmę LED oraz wywiercić otwór na włącznik / ściemniacz. Powierzchnia klejenia była dobrej jakości, więc po docięciu odpowiedniego odcinka wszystko połączyłem i nowa lampa główna w przestrzeni mieszkalnej była gotowa.

Uwaga! Zastosowana “taśma premium” świeci naprawdę jasno, więc ściemniacz to oczywisty must have jeśli chciałbyś wdrożyć podobne rozwiązanie u siebie. W przeciwnym wypadku po zapaleniu lampy w nocy będziesz miał jasno, jak w dzień! A to nie jest przyjemne! 😀

Problemy z montażem

Po zamontowaniu nowej lampy napotkałem jednak pewien problem. Stara lampa miała swego rodzaju “kołnierz” z elastycznego tworzywa. To sprawiało, że dokręcona do sufitu dość dobrze przylegała. Niestety z nową lampą nie było tak kolorowo, sztywne aluminium nie przylegało idealnie. Aby więc zabezpieczyć lampę przed ewentualnymi drganiami i uderzaniem o sufit (a także generowaniem dodatkowego hałasu podczas jazdy) zakupiłem gumową rurkę. Następnie przeciąłem ją i nałożyłem na całym obwodzie.

Zastosowane rozwiązanie sprawdziło się, więc niedługo później zakupiłem drugi podobny zestaw, aby zamontować pasującą lampę na suficie w części kuchennej.

Tę drugą lampę włącza się przełącznikiem przy drzwiach, więc nie musiałem kupować przełącznika dotykowego. Natomiast kwestię ściemniania rozwiązałem mini sterownikiem oraz pilotem radiowym (sterownik jest tak mały, że mogłem go swobodnie ukryć w lampie). Wykorzystany sterownik zapamiętuje ustawioną jasność, więc nie ma potrzeby zmieniać jej po każdym wyłączeniu i włączeniu. Tutaj zastosowałem taśmę o mniejszym zagęszczeniu diod LED i okazała się ona w zupełności wystarczająca.

“Więcej, więcej światła!” 😀

W podobnym czasie zamówiłem (znów na Aliexpress, bo nie zależało mi aż tak na czasie) pilot i cztery sterowniki MiLight, taśmę LED RGBW oraz szybkozłączki podobne do WAGO. Część oświetlenia już funkcjonuje, a część jest jeszcze w budowie, więc na zdjęcia musicie jeszcze chwilę zaczekać. Do montażu tej instalacji zakupiłem też trochę złączek taśmy LED RGBW na przewodach i sztywnych, uchwyt ścienny do pilota, trochę kabli… takie pomniejsze elementy, które pozwolą to spiąć w całość i żeby jakoś działało. Konieczny okazał się również zakup listwy aluminiowej do montażu nad łóżkiem – żeby jakoś wyglądało 🙂

Przy okazji: szybkozłączki typu wago i dobrej jakości zamienniki, to aktualnie moja kolejna ulubiona rzecz zaraz po trytytkach! 😀 To, jak bardzo ułatwiają budowanie różnego rodzaju instalacji jest po prostu niesamowite! Co prawda nadal w niektórych miejscach korzystam ze zwykłych kostek elektrycznych, ale tam, gdzie jest łatwy dostęp do instalacji… Albo tam, gdzie może nastąpić konieczność rozbudowania instalacji. Te złączki są naprawdę idealnym rozwiązaniem.

Dzięki wsparciu osób na Patronite zakupiłem jeszcze na Aliexpress bardzo ciekawe powerbanki (jeśli chcesz zobaczyć więcej informacji o tym przedmiocie, kliknij tutaj). Pozwala on w łatwy sposób monitorować stan akumulatorów i zużycie energii, a także bez większego problemu wymienić ogniwa 18650, gdy już znacząco spadnie ich wydajność. Dzięki zastosowaniu QC 3.0 bardzo szybko się ładują i równie szybko ładują urządzenia zewnętrzne korzystające z tego protokołu ładowania. Na chwilę obecną jeden z powerbanków nie został przeze mnie w ogóle użyty i chyba przeznaczę go na prezent dla osoby, która jest lub okaże się moim największym fanem na FB. Takiej która komentuje, udostępnia, która emocjonuje się moim kamperowym życiem! 🙂

Nie jestem pewien czy bez tych dodatkowych środków zdecydowałbym się na te zakupy. Nowy regulator MPPT zapewne bym kupił, ale dodatkowy kontroler, urządzenie do zbierania logów, taśmy i sterowniki LED – wydaje mi się, że reszta zakupów musiałaby trochę zaczekać.

Przy tej okazji zatem dziękuję wszystkim moim Patronom za ich wsparcie. Może w rankingu na Patronite nie jestem zbyt wysoko, ale bardzo doceniam fakt, że w ogóle mam patronów i jestem niezwykle wdzięczny za każdą otrzymaną złotówkę wspierającą projekt.

Przypisy:

* Im dłużej się zagłębiam w temat sprawności paneli słonecznych i regulatorów tym bardziej mieszane mam odczucia. Teoria mówi, że regulator MPPT da więcej prądu niż regulator PWM. Co pokaże praktyka? Zobaczymy. Właśnie w tym celu konieczne były moje inwestycje.

** Tutaj pozwolę sobie na małą dygresję odnośnie mojego kanału. Dochodzą nowe subskrypcje, ale wciąż nie mam pomysłu na to, o czym miałbym tworzyć filmy. Może wynika to z faktu, że śledzę dużo polskich i zagranicznych kanałów dotyczących turystyki kamperowej, instalacji fotowoltaicznych… Mam wrażenie, że wszystko już jest, a ja nie chcę być wtórny. Miały być vlogi bardziej osobiste zamiast filmów instruktażowych, ale na to brakuje pomysłu i czasu. Chcę jednak byście wiedzieli, że cały czas mam na uwadze rozwój kanału i często myślę o tym, w jakim pójść kierunku.

Ile kosztuje mieszkanie w kamperze?

Ile kosztuje mieszkanie w kamperze?

Pytania o mieszkanie w kamperze zawsze wiążą się z jego aspektem finansowym. Nie będę teraz wnikał, na ile wynika to z oczywistego zainteresowania materialnym wymiarem zamieszkania w kamperze, a na ile z dziwnej pokusy zaglądania do cudzego portfela. Tym niemniej w tym wpisie postaram się, jak najlepiej przedstawić to zagadnienie. Oczywiście subiektywnie i na miarę moich skromnych możliwości.

Na pewno nie możemy generalizować. Każdy ma nieco inny tryb życia, z którego będzie wynikało inne zużycie mediów (woda, gaz, prąd). Zatem fakt, że u mnie to wygląda w dany sposób, nie oznacza, że w przypadku innej osoby będzie podobnie. Nie każdy będzie spłacał kredyt na zakup kampera, nie każdy też będzie go stawiał na parkingu strzeżonym. 

Koszty utrzymania kampera

Wśród tych kosztów odnajdziemy tylko te, które bezwzględnie odnoszą się do tego, że mieszkam w kamperze, czyli takie, których nie ponosiłbym, gdybym kampera nie miał i w nim nie mieszkał.

Moje mieszkanie w kamperze obejmuje zatem ratę kredytu (900 zł), opłatę za miejsce parkingowe (125 zł), koszt OC (62,83 zł) oraz przeglądu (10,50 zł). Dwie ostatnie pozycje, to oczywiście koszty roczne – OC wyniosło 754 zł, a przegląd 126 zł – więc zostały one przeze mnie podzielone przez 12. Łącznie daje nam to: 1098,33 zł.

Media (woda, gaz, prąd)

Mieszkanie w kamperze wymaga zaopatrzenia się w wodę, prąd i gaz. Nie inaczej jest u mnie. Co tydzień tankuję wodę na myjni. Do zbiornika wlewam mniej więcej 100 litrów, co kosztuje mnie 10 zł. Miesięcznie daje nam to około 45 zł. Do tego należy doliczyć zużycie wody butelkowanej. U mnie jest to mniej więcej 1,5 litra na dobę (tak, prowadzę statystyki). Dużo zależy zatem od tego, jaką wodę kupię. Uśredniając: 22 zł. Zatem łącznie za wodę płacę około 67 zł.

Zużycie gazu jest zróżnicowane, co możecie zaobserwować na prezentowanym wykresie. Tym niemniej średnio w ciągu ostatnich 10 miesięcy należy przyjąć miesięczny koszt w wysokości 294,30 zł.

Za prąd nie płacę, bo panele słoneczne generalnie dają radę zaspokoić moje zapotrzebowanie. Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że z prądu w kamperze korzystam oszczędnie i w pochmurne dni wolę na przykład ładować telefon w pracy, i w ogóle nie podłączać go do ładowania w kamperze. Dlaczego zatem napisałem “generalnie”? Ponieważ jesienią i wczesną wiosną kupiłem paliwo do agregatu (generatora), a wynikało to z faktu, że potrzebowałem 230V w gniazdkach kamperowych i celem sprawdzenia lodówki. Część benzyny jest jeszcze w kanistrze, ale dla uproszczenia policzymy wszystko, a to da nam koszt miesięczny 9,64 zł.

Do tego opłaty za internet i telefon. Internet odkąd go zakupiłem kosztuje mnie 29 zł (Nju). Jedyne, co uległo zmianie, to limit GB. Na początku było ich 40, a obecnie jest ich aż 100. Za telefon na początku płaciłem 39 zł, a od maja jest to 25 zł. Dla uproszczenia przyjmiemy jednak 30 zł, jako miesięczny koszt utrzymania telefonu.

Łącznie daje nam to: 429,94 zł.

Inne wydatki na mieszkanie w kamperze

Benzyna: 173,95 zł. Myjnia: 30 zł. Pranie i suszenie: 67 zł. Drobne naprawy i sprzęty domowe, to średni miesięczny koszt: 96,38 zł.

Łącznie: 367,33 zł

W ciągu ostatniego roku zakupiłem również nowe opony i rozrusznik, co było niemałym wydatkiem. Musiałem ponieść również koszt mechanika, którego odwiedziłem nie tylko przy tych okazjach. Tego jednak nie liczę. Wydaje mi się, że te wydatki są zbyt nieregularne i uzależnione od wielu okoliczności, a mogłyby bardzo zaburzyć wizerunek całokształtu kosztów. Przecież równie dobrze opony mogły być wymienione dwa lata temu, a my bierzemy pod uwagę ostatni rok. Gdybym brał to pod uwagę, to musiałbym w sekcji wydatków na prąd uwzględnić koszt zakupu paneli słonecznych.

Podsumowanie kosztów

Łączne, miesięczne wydatki na mieszkanie w kamperze wynoszą około 1895,60 zł. Oczywiście nie są to wszystkie wydatki, jakie ponoszę miesięcznie podczas swojego mieszkania w kamperze. Nie wzięliśmy pod uwagę choćby wydatków na żywność, czy też moich stałych, miesięcznych zobowiązań niezależnych od mieszkania w kamperze. W ogóle nie zainteresowaliśmy się również wydatkami związanymi z utrzymaniem motocykla. Dlaczego? Ponieważ nie zajmujemy się tutaj zaglądaniem mi do portfela. Nie użalamy się nad tym, jak ciężko jest przeżyć samemu cały miesiąc za “minimalną krajową” nawet, gdy się mieszka w kamperze (czyli de facto jest się bezdomnym). Wpis ten ma być wskazówką dla wszystkich, którzy rozważają podjęcie się podobnego wyzwania.

Wiadomo, że gdyby ktoś chciał zamieszkać w kamperze i podróżować, to wydatki na paliwo znacznie by się zwiększyły. Jednak gdyby podróżował w cieplejszych krajach miałby mniejsze wydatki na gaz. Przy intensywnym użytkowaniu więcej też mogłoby wynikać awarii i koniecznych napraw… Naprawdę ciężko zatem jest wszystkie koszty dokładnie sobie skalkulować i na pewno warto je nieco zawyżać, czy może raczej zawrzeć przynajmniej 20% bufor finansowy na nieprzewidziane wydatki. Lepiej żeby później zostało, prawda?

Moje osobiste refleksje

Biorąc pod uwagę powyższe dane, warto pokusić się o odpowiedź na pytanie, czy po niemal dwóch latach mieszkania w kamperze nie żałuję tej decyzji?

Będąc zupełnie szczerym miewam chwile zwątpienia. Zastanawiam się nad tym, czy na pewno była to najsłuszniejsza z możliwych decyzji. Nie wszystko przecież poszło zgodnie z planem. Miały być weekendowe wyjazdy (jest proza życia), nagrywanie filmów na YouTube, wrzucanie zdjęć na profile społecznościowe, pisanie artykułów na bloga. Tym niemniej zrealizowałem swój plan minimum.

Udowodniłem sobie, że dam radę. Udowodniłem innym, że mieszkanie w kamperze jest możliwe w naszym klimacie. Spotykam się z pewnymi niedogodnościami. Mniejszymi (jak deszcz uderzający w dach kampera podczas burzy) i większymi (jak nieprzewidziane wydatki, niemieszczące się w budżecie na dany miesiąc i nagłe awarie). Tym niemniej wciąż się nie wyprowadziłem, prawda? Na resztę (czytaj: porządny rozwój projektu), chyba po prostu musi przyjść odpowiedni czas.

Z pewnością będzie łatwiej, gdy będzie mniej obciążeń finansowych, a mój synek będzie na tyle duży, by mógł się wybrać w podróż razem ze mną. Między innymi z tego względu trudno pojechać gdzieś nawet na weekend, bo jest to czas, który spędzamy w dużej części razem, a nie do końca odpowiada mu jechanie “domkiem”… 😉

Ciekaw jestem, co Wy o tym myślicie. Zostaw więc swój komentarz pod artykułem lub na profilu FB! 🙂

“Gdzie będziesz jechał?”

“Gdzie będziesz jechał?”

Tytułowe pytanie pojawia się za każdym razem, gdy zbliża się kilka dni wolnego, albo informuję o tym, że wybieram się na urlop. Z przykrością stwierdzam, że najczęściej odpowiedź brzmi: “nigdzie”. Czasami swoją odpowiedź nieco rozwijam: “nie wiem, czy w ogóle gdzieś pojadę”. Dlaczego tak jest? Dlaczego – jak mogłoby się wydawać – nie korzystam z możliwości mieszkania w kamperze? (więcej…)

Rok minął, projekt się nie kończy :)

Rok minął, projekt się nie kończy :)

Minął rok od mojego zamieszkania w kamperze. I muszę Wam się z ręką na sercu przyznać, że sam jakoś nie zwróciłem na to uwagi. 15 września br., to była dla mnie zwykła, zupełnie niczym się nie wyróżniająca sobota. No może poza tym, że następnego dnia się dość poważnie rozchorowałem. Ale absolutnie nie o tym jest ten wpis. Pokuszę się w nim o krótkie podsumowanie ostatniego roku i spróbuję nakreślić dalsze losy projektu.

(więcej…)

Sprawność moich paneli słonecznych

Sprawność moich paneli słonecznych

Jak mogliście się dowiedzieć z moich dwóch poprzednich wpisów, zamontowałem na dachu mojego kampera dwa elastyczne panele słoneczne o mocy 100W każdy. Pora na małe podsumowanie. Jak zatem w praktyce wygląda sprawność moich paneli fotowoltaicznych? (Dla tych mniej zainteresowanych tl;dr na końcu wpisu.) (więcej…)