Test żarówki 100W

2.05.2020 | Kamper, Ogólne | 0 komentarzy

Po zakupie nowego regulatora paneli słonecznych (więcej o tym we wpisie: Na co poszły pieniądze moich Patronów?) nurtowało mnie kilka pytań: Ile ja faktycznie mam prądu w akumulatorach? Co by się stało, gdybym potrzebował pracować na laptopie przez 8 godzin? Ile prądu w ciągu dnia są w stanie faktycznie dać moje panele słoneczne?

Gdy zatem przyszło do mnie urządzenie logujące (eLog-01) postanowiłem zrobić “test żarówki”. Test miał miejsce na przełomie 4. i 5. marca 2020, a polegał na podłączeniu żarówki o mocy 100W w miejsce odbiorników na regulatorze. Chwilę mi zajęło podłączenie wszystkiego, bo test robiłem spontanicznie. To znaczy zaplanowałem go wcześniej i zamówiłem żarówkę oraz gniazdo (pełen profesjonalizm), ale nie planowałem go robić akurat tego dnia. Tym bardziej, że to jeszcze w sumie zima i dzień dosyć krótki… Przygotowałem jednak odpowiedniej grubości kable, podłączyłem przez kostkę z gniazdem żarówki i podpiąłem wszystko do regulatora. Było nieco przed 20.00, gdy włączałem odbiorniki na regulatorze. Test się rozpoczął…

 

Tutaj pojawiło się pierwsze zaskoczenie… Otóż żarówka o mocy 100W, wcale nie pobiera 100W, a nieco ponad 70W. Wraz z upływem czasu wartość ta malała, aż do 65W po nieco ponad 10 godzinach testu (patrz: wykres). I tutaj już można wziąć poprawkę, na te wszystkie YouToube-owe testy żarówkowe. Niemal wszystkie zakładają, że pobór jest dokładnie taki, jak wskazana wartość nominalna wskazana na żarówce (najczęściej właśnie 100W) i na tej podstawie są liczone pozostałe wartości tj. pojemność akumulatora na podstawie czasu świecenia żarówki. Teraz już wiecie ile są warte takie testy …

Pojawił się jednak mały problem. Test zaplanowałem na noc, żeby panele na dachu nie generowały energii. Chciałem przede wszystkim sprawdzić wydajność akumulatorów pod ciągłym i niemałym obciążeniem. Jak jednak spać przy takim świetle? Musiałem jakoś otoczyć żarówkę, do czego wykorzystałem sztywny panel słoneczny przeznaczony do ładowania urządzeń podczas np. górskich wędrówek:

Tutaj pojawiło się kolejne zaskoczenie… Czy widzicie na powyższym zdjęciu coś dziwnego? Ja też nie zauważyłem tego od razu, ale gdy to zobaczyłem…

Holy shit! Ta żarówka daje prąd!”

Tak, tak… w tej małej kieszonce świeci się dioda wskazująca na pojawienie się napięcia w portach USB:

Dla mnie było to duże zaskoczenie, więc wpiąłem w port USB miernik i po chwili już było jasne… Nie, nie powiem, co było jasne 🙂 Tu zrobimy sobie mały konkurs, o którym więcej napiszę w kolejnym wpisie 😀

A teraz popatrzcie sobie na wykres i przeczytajcie pod nim słowo podsumowania dla całego testu:

Test rozpocząłem przed 20.00, 4-ego marca, a zakończyłem o godzinie 6.45, 5-ego. W ciągu tych niemal 11 godzin żarówka zużyła 720Wh, co daje średnią moc na poziomie około (sic!) 67W.  O godzinie 6:38 – mniej więcej o tej porze wyłączyłem odbiorniki, bo wychodziłem do pracy – napięcie akumulatora było na poziomie 11,78V. (Odcięcie odbiorników ustawione na poziomie 11,1V, więc z dużym zapasem.) Od tej pory akumulator wyłącznie dostawał energię.

Jak widać na wykresie z początku nieśmiało od około 1W, do maksymalnie (w porywach) 80W w ciągu stosunkowo słonecznego dnia. W sumie odzyskałem tego dnia 420Wh. To niestety poddało w wątpliwość codzienną pracę na laptopie (moc zasilacza 90W). Dało mi też do myślenia czy na pewno mam na dachu 200W?

Trzeba jednak powiedzieć, że po pierwsze słońce zimowe jest mniej wydajne ponieważ kursuje nisko nad horyzontem. Dzień również jest krótki. Dodatkowo test był prowadzony na parkingu, na którym mam miejsce pod drzewem. Niemniej niewątpliwie zaskoczony tym testem postanowiłem go ponowić w bardziej sprzyjających okolicznościach. Nie spodziewałem się wtedy, że z uwagi na nadciągającą epidemię Covid-19 prawdziwy test wytrzymałości mojego systemu dopiero nadchodził… ale o tym w kolejnym wpisie! 🙂

Pełne logi z regulatora do pobrania w dwóch formatach: CSV oraz XLSX. Pobierz i przeanalizuj samodzielnie. Może będziesz miał własne refleksje na ten temat? Zostaw swój komentarz pod artykułem lub na profilu projektu Inaczej na FB! 🙂

Pozostań w temacie:

Uszkodzone panele słoneczne

Uszkodzone panele słoneczne

Działające panele słoneczne w kamperze, to absolutna konieczność podczas pandemii i pracy zdalnej ... ale może...

0 komentarzy

Funkcja trackback/Funkcja pingback

  1. 1000 dni mieszkania w kamperze • Projekt "Inaczej" - […] Test żarówki 100W […]
  2. Panele słoneczne w kamperze (analiza sprawności na przykładzie maja 2020) • Projekt "Inaczej" - […] ostatnich wpisach podawałem trochę informacji o sprawności paneli słonecznych. Był test żarówkowy, który miał zdiagnozować czy na akumulatorach da…
  3. Uszkodzone panele słoneczne • Projekt "Inaczej" - […] panelach “test żarówkowy”. Podłączyłem żarówkę o mocy 100W (a jak ustaliliśmy podczas faktycznego testu żarówkowego akumulatorów w rzeczywistości pobierała…

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *