Dlaczego wziąłem kredyt?

9.08.2017 | Ogólne | 0 komentarzy

Przez cały rok odkładałem sumiennie pieniądze. Ograniczałem wydatki i jednocześnie dorabiałem, gdzie tylko się da. A mimo to, po roku miałem odłożoną stosunkowo niewielką kwotę. Dlatego zdecydowałem się sprawdzić, co mogą mi zaoferować instytucje utrzymujące się z pożyczania pieniędzy i sprawdziłem, jaki kredyt mi zaproponują.

Biorąc pod uwagę fakt, że właściciel mieszkania w którym wynajmuję pokój zapowiedział podwyżki opłat zakupienie kampera przestało pozostawać w sferze pomysłów, a stało się realnym planem na przyszłość. Kredyt na zakup wydawał się całkiem niezłym pomysłem. Skoro mogę płacić za pokój około 800 zł miesięcznie, to równie dobrze mogę opłacać ratę kredytu w tej wysokości. A skoro pomimo opłacania najmu byłem w stanie co nieco odłożyć, to być może stać mnie nawet na trochę większą ratę. A zatem decyzja zapada: biorę kredyt!

Kredyt, kredytem, ale ile będzie trzeba oddać?

Nie napiszę w jakim banku ostatecznie skorzystałem z oferty kredytu (przynajmniej na razie, może kiedyś to się zmieni). Powiem jedynie, że bank, w którym mam swoje konto osobiste od kilkunastu lat, wcale nie miał dla mnie najkorzystniejszej oferty. Od innego banku otrzymałem ofertę kredytowania na 80 miesięcy z ratą około 1000 zł. Do swojej dyspozycji miałem otrzymać kwotę 55 tys. złotych, które chciałbym przeznaczyć bezpośrednio na zakup pojazdu/domu. Kredyt konsumpcyjny (a nie na zakup pojazdu), więc proponowane warunki były stosunkowo dobre. Trochę mnie odstraszało to, że raty są annuitetowe i tak naprawdę większość kosztów spłacam na początku, ale takie oferty są w większości banków – jeśli nie we wszystkich. Nie do końca mi to odpowiada, tym bardziej, że mam zamiar taki kredyt spłacić szybciej. Opłat za to nie ma, ale im dłużej to trwa tym więcej bank na mnie i tak zarobi, a pod koniec okresu kredytowania wcześniejsza spłata staje się praktycznie bezcelowa, bo oszczędności żadne. Ale jeśli znajdę pojazd dość tani, to zaoszczędzone pieniądze mogę od razu przeznaczyć na częściową wcześniejszą spłatę.

Skoro mogę liczyć na kredyt w kwocie 55 tys. zł, to szukam pojazdu do tej kwoty maksymalnie. Środki odłożone w ciągu ostatniego roku przeznaczę na przerejestrowanie pojazdu, opłacenie podatku od ‘wzbogacenia się’ (sic!) do Urzędu Skarbowego i początkowe wyposażenie. Być może nawet będę musiał sprzedać nieco rzeczy z domu, aby mieć pieniądze na to wszystko. Część wydatków na wyposażenie pewnie trzeba będzie przenieść na później. Wiele zależy od tego, jaki pojazd uda mi się kupić.

Dlaczego kredyt konsumpcyjny?

Przy kredytach celowych zwykle są dodatkowe obostrzenia. Przy zakupie pojazdu, jest to na przykład wymóg wykupienia AC, które przy kamperze może kosztować naprawdę sporo. Kredyt konsumpcyjny wychodzi zwykle nieco drożej, ale po uwzględnieniu tych dodatkowych wymogów koszty są zbliżone, a niejednokrotnie nawet mniejsze, przy czym zachodu z załatwianiem jest na pewno więcej.

Takie rozwiązanie mi podpowiedziano (przez przemiłą Panią Natalię, którą serdecznie przy okazji pozdrawiam) i w sumie mi odpowiadało. Łatwiej było też szukać kampera mając pewność, że pieniądze są przyznane i tylko czekają na dopełnienie transakcji. Tym bardziej, że rynek kamperów obserwuję od dłuższego czasu (praktycznie już od roku) i oferty stosunkowo przystępne cenowo dość szybko znikają, więc trzeba dość szybko reagować.

Złożyłem zatem wniosek wraz ze wszystkimi niezbędnymi dokumentami i czekałem na decyzję analityka …

“Panie Arturze! Kredyt przyznany!”

Ta wiadomość była ekscytująca i zarazem przerażająca. Oto pierwszy krok wykonany. Jestem w stanie rozpocząć realizację swojego planu. Ale co jeśli to największa głupota mojego życia? Jeszcze mogę się wycofać. Jeszcze mogę to wszystko odkręcić. Jeszcze trzeba pojechać i podpisać umowę, ale przecież nikt mnie do tego nie zmusi, prawda? Czy jestem tego absolutnie pewien?

Przeciągałem ten moment, nie jakoś specjalnie, ale też nie kwapiłem się do tego, aby specjalnie szukać czasu i jechać do banku. Dzień wolny miałem zaplanowany w kolejnym tygodniu. Kredyt nie zając, nie ucieknie. A ja miałem jeszcze trochę czasu na analizy i przemyślenia. Ponownie wszystko przekalkulowałem. Liczby się zgadzały. Jedyne na co mnie nie stać, to jednoczesne spłacanie kredytu i wynajmowanie mieszkania/pokoju. Więc nie będzie już odwrotu. Jak się zdecyduję, to klamka praktycznie zapadnie.

Podpisuję umowę na kredyt

W wolnym od pracy dniu pojawiłem się w placówce. Pani Natalia jeszcze raz zaczęła wszystko wyjaśniać – wszak od naszego ostatniego spotkania minęło trochę czasu. Oprócz tego miałem jeszcze kilka pytań zanim finalnie podpisałem umowę, ale wszystkie odpowiedzi były satysfakcjonujące. Pracowałem przez kilka lat w branży bankowej, więc doskonale wiedziałem, jakie pytania powinienem zadać, aby uniknąć nieprzyjemnego zaskoczenia lub kosztownych pułapek. Niestety wszystko wyglądało w porządku, więc przyszedł czas na podpisanie dokumentów …

Do samego końca miałem wątpliwości. Ręka mi drżała przy każdej parafce, przy każdym podpisie. Wszak biorę na siebie zobowiązanie na prawie 7 lat. Jeszcze mogę się wycofać …

Nie wycofałem się jednak. Pieniądze w ciągu kilku godzin były już do mojej dyspozycji. Po zalogowaniu się na konto i zobaczeniu tej kwoty przeszedł mnie dreszcz. Nie był to już niepokój, jedynie dreszcz ekscytacji. Pierwszy krok zrobiony. Czas rozpocząć poszukiwania. Powiadomienia w najpopularniejszych portalach o nowych ofertach spełniających moje oczekiwania przez cały czas były ustawione, ale nie mogłem na tym poprzestać. We wcześniejszym okresie bywało bowiem, że oferty wysłane mailem w ciągu dnia po kliknięciu w nie po południu okazywały się już nieaktualne. Poszukiwania trzeba zatem zintensyfikować!

Ale więcej o tym już w kolejnym wpisie.

Pozostań w temacie:

Uszkodzone panele słoneczne

Uszkodzone panele słoneczne

Działające panele słoneczne w kamperze, to absolutna konieczność podczas pandemii i pracy zdalnej ... ale może...

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *